DZISIAJ JEST czwartek 10 września 2026
Imieniny: Lukasza, Aldony, Mścisława
Kurs walut z dnia 2026-09-10
0.58
3.97
4.35

Nasz czytelnik napisał do nas maila. - Historia Pana Piotrka

16.08.2026 16:50

W 2000 roku dwudziestoletni Piotrek wsiada do swojej starej Toyoty Corolli i jedzie do Danii. Auto kupił jeszcze w Polsce za pieniądze zarobione na praktykach w czasie szkoły. Nie zna języka, nie ma znajomych, nie ma planu. Ma tylko ręce do pracy i ogłoszenie wycięte z gazety – kontakt do polskiego przedsiębiorcy, który szuka pomocników do pracy na budowie w Danii.

Zaczyna jako pomocnik. Pięćdziesiąt pięć koron na godzinę. Stoi na rusztowaniu, miesza zaprawę, nosi worki. Obok niego pracuje Janek – starszy, spokojny, dokładny. To on przez kolejne miesiące uczy go fachu: tynkować, malować, kłaść dachy, montować okna, drzwi, podłogi. Uczy cierpliwie, bez pośpiechu.

Po ośmiu miesiącach firma przestaje płacić. Piotrek i Janek odchodzą. Trafiają bezpośrednio do duńskiego zleceniodawcy. Wydaje się, że będzie lepiej. Nie jest. Przez trzy miesiące nie dostają wypłaty. Szef nie chce przelewać pieniędzy na polskie konto. A duńskiego konta nie da się otworzyć bez numeru CPR. Numeru CPR nie da się dostać bez adresu. Adresu nie da się mieć bez umowy najmu. A umowy najmu nie da się podpisać bez konta. Błędne koło.

Przez te trzy miesiące śpią w Corolli Piotra. Na przydrożnym parkingu, przy którym stoi prysznic i toaleta. W dzień pracują. Wieczorem wracają do auta. Nocują w fotelach. Rano znowu do pracy.

Pieniądze mają zarobione, ale nie mogą ich wypłacić. Szef trzyma je w firmie. Oni żyją prawie bez gotówki. Jedzą więc to, co znajduje się w kontenerach przy Netto i Aldi. Uszkodzone paczki z nabiałem, wgniecione puszki, worki z wczorajszymi bułkami. Czasem Snickersy, czasem inne droższe produkty, które wyglądają na całkiem dobre. Nikt nie wie, dlaczego lądują w śmietniku. Oni tylko biorą to, co jeszcze nadaje się do jedzenia.

Wstydzą się powiedzieć szefowi, jak naprawdę żyją. Dopiero gdy Janek zapomina oddać klucz do mieszkania, szef przyjeżdża na parking. Otwiera drzwi Corolli i widzi, że Toyota robi im za pokój – leżą w niej ubrania, jedzenie, torby. Widzi, że samochód jest ich domem. Tego samego dnia wynajmuje im mieszkanie. Pomaga z papierami. Od tamtej chwili wszystko się zmienia.

Rok później ten sam człowiek pomaga Piotrowi otworzyć firmę. Załatwia księgowego. Piotrek i Janek ściągają kilku kolegów z Polski, którzy wtedy jeszcze jeździli do Niemiec. Firma rośnie. Po dwóch latach zatrudnia dwadzieścia osób.

W międzyczasie Piotrek poznaje córkę Madsa – tego samego, dla którego wcześniej pracował. Zakochują się. Dziś mają dwoje dzieci i mieszkają razem w okolicach Odense.

Firma zatrudnia już ponad sześćdziesiąt osób. Biznes działa. A wspomnienia z tych pierwszych miesięcy – nocowania w aucie, kontenerów przy sklepach, bezradności wobec biurokracji – po latach stają się trochę zabawne, trochę straszne. I bardzo konkretne. Bo przypominają, że da się wszystko. Nawet w obcym kraju. Nawet wtedy, gdy zaczyna się od ogłoszenia w gazecie i starej Corolli.

autor: Paulx

Projekt graficzny współfinansowany w ramach funduszy polonijnych
Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej